O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

Hydrolizaty białka roślinnego, pióra i sosna... Dokąd zmierza przemysłowa produkcja karm?

 

Bilansując potrzeby pokarmowe odpowiednio dobraną gotową karmą przemysłową należy uwzględnić zarówno samego psa (rasa, płeć, wiek, stan fizjologiczny, aktywność, warunki bytowe), jak też czynniki warunkujące wartość pokarmową oraz jakość biologiczną, chemiczną i fizyczną pożywienia, zakładając optymalny dobrostan środowiskowy utrzymywanego zwierzęcia. Żywienie może bowiem wpływać negatywnie, zarówno bezpośrednio jak i pośrednio na stan zdrowotny zwierzęcia (fizyczny oraz psychiczny), a więc i na obniżenie dobrostanu jego życia.

 

Kupując gotową karmę przemysłową i podając psu brązowe krokieciki jesteśmy przekonani, że producent zadbał o to, by nasz pies otrzymał wszystko, co mu do życia jest potrzebne. Mamy nadzieję, że karma została wykonana z najlepszej jakości składników, które są odpowiednio skomponowane. Tymczasem prawda okazuje się brutalna... Wielu producentów żongluje zdrowiem naszych czworonożnych podopiecznych, wykorzystując do produkcji karm produkty cieszące się złą reputacją, o bardzo słabej jakości i niskiej wartości odżywczej.

 

Ale to jeszcze nie wszystko, Okazuje się, że często nasze psy stają się dla producentów karm przemysłowych poligonem doświadczalnym. Tak, niektóre karmy w swych składach zawierają produkty, których w normalnych okolicznościach nikt, nigdy nie podałby psu, bo... trudno je w ogóle nazwać jadalnymi...

 

Tymczasem producenci prześcigają się we włączaniu do receptur produkowanych przez siebie karm coraz to nowszych składników pozyskanych z najmniej oczekiwanych źródeł i... dodatkowo szumnie i dumnie obwieszczają, że mają one nie tylko odżywcze, ale i prozdrowotne właściwości dla naszych czworonogów...

 

Czytamy składy karm oraz przyglądamy się współczesnym trendom w praktykach żywieniowych zwierząt domowych i zadajemy sobie pytanie: kiedy to wszystko skręciło w tak złą stronę i dokąd zmierza przemysłowa produkcja karm?

 

ALERGIA, NADWRAŻLIWOŚĆ I NIETOLERANCJA POKARMOWA

 

Alergia (choroba rozpoznawalna od początku XX wieku), potocznie zwana też uczuleniem, to choroba, która w zależności od czynnika uczulającego, może dawać u psów bardzo różne objawy. W wielkim skrócie możemy napisać, iż rozpatrując alergię mamy na myśli sytuację, w której następuje nieprawidłowa, nadmierna reakcja układu odpornościowego psa na substancje zwane alergenami, które u zwierząt zdrowych nie wywołują żadnych objawów.

 

W XXI wieku mówi się już nie tylko o alergii, ale także o nadwrażliwości i nietolerancji, a każdy z tych terminów oznacza trochę co innego. W dodatku, żeby nie było to tak oczywiste, trzeba zaznaczyć, że potoczne rozumienie tych słów różni się istotnie od ich medycznego znaczenia.

 

Nietolerancja pokarmowa jest nieprawidłową, ale nieimmunologiczną reakcją organizmu wywołaną przez produkt jadalny, bez udziału czynnika psychologicznego. Może być ona spowodowana niedoborem enzymu, efektem farmakologicznym lub mieć przyczynę nieznaną (wtedy określa się ją mianem nietolerancji idiopatycznej). Z kolei nadwrażliwość też jest reakcją organizmu, ale o większym niż zwykle natężeniu na działanie danego rodzaju czynnika, na przykład składnika pokarmowego.

 

Teraz już zapewne widzicie, że nietolerancja jest reakcją nieimmunologiczną, nadwrażliwość określa z kolei stopień reakcji, a nie jej mechanizm, zaś alergia zawsze związana jest z jakąś dysfunkcją układu odpornościowego.

 

„Mój pies ma alergię” - to zdanie słyszy się tak często, że można się zastanawiać, czy alergia nie jest po prostu modna. Ciekawe, ilu tak naprawdę właścicieli psów ma pod opieką prawdziwych alergików, a ilu przypisuje tą chorobę swojemu czworonogowi bez potwierdzenia jej badaniami...

 

Oczywiście należy na wstępie od razu zaznaczyć, że bez badań i wizyty u lekarza, nawet na podstawie objawów zaobserwowanych u psa, które pasują do symptomów schorzenia opisanych w naukowych publikacjach, nie można zdiagnozować, którejś z ww. przypadłości. Jeżeli więc podejrzewasz u swojego psa alergię, nietolerancję, bądź nadwrażliwość pokarmową, nie diagnozuj psa sam za pomocą książek i „wujka Google”, nie rezygnuj z badań i wizyty u specjalisty!!!

 

Dlaczego jest to tak ważne? Postawienie prawidłowej diagnozy pozwala podjąć odpowiednie leczenie. W przypadku alergii, nadwrażliwości czy nietolerancji pokarmowej częścią terapii będzie zmiana diety na taką, która będzie odpowiednia dla psa. I tu się na chwilę zatrzymajmy.

 

Przy alergii pokarmowej psy zwykle uczulają się na białka zawarte w pokarmie. Wyzwaniem, które pojawia się podczas karmienia zwierząt domowych z alergią, nietolerancją, bądź nadwrażliwością pokarmową jest znalezienie takich źródeł białka, które nie wywołają niepożądanych reakcji. Różne białka obecne w gotowych karmach dla psów (pochodzenia zwierzęcego jak i roślinnego) są główną przyczyną różnych problemów na tle alergicznym.

 

Producenci przemysłowych karm dla psów oferują cały szereg karm, które z założenia są przeznaczone dla psów borykających się z ww. problemami. Z założenia karmy specjalistyczne powinny połączyć funkcję produktu odżywczego z leczniczym. I to zwłaszcza od tego typu produktów oczekuje się najwyższej jakości. W końcu mają nie tylko żywić, ale też w pewnym sensie leczyć.

 

Tymczasem, zamiast najwyższej jakości karm, wyprodukowanych z odpowiednio wyselekcjonowanych składników, producenci oferują nam karmy stanowiące prawdziwy koktajl chemiczny składników, których w naturze Twój pies nigdy by nie zjadł.... W karmach specjalistycznych źródłem białka zaczynają być hydrolizowane białka roślinne i kurze pióra, które często okraszone są prebiotykami, czyli nie trawioną skrobią pozyskaną z również ekscentrycznych źródeł - na przykład... sosny.

 

Hydrolizaty białka

 

Za sprawą przemysłu spożywczego produkującego przemysłowe karmy dla zwierząt domowych musimy w pierwszej kolejności wspomnieć o różnych procesach technologicznych, które umożliwiają pozyskanie bardzo skoncentrowanych źródeł białka. Na najwyższym szczycie technologicznej drabiny stoją hydroizolaty białkowe (hydrolyzed protein), które otrzymuje się z surowców białkowych pochodzenia zwierzęcego, bądź roślinnego poprzez hydrolizę (reakcja podwójnej wymiany (często odwracalna), która przebiega między wodą i rozpuszczoną w niej substancją) często z udziałem katalizatorów chemicznych (tj. zasad lub kwasów) lub enzymów. Polega ona na wymuszonym poprzez kwasy, zasady lub enzymy rozkładzie wiązań peptydowych znajdujących się w białku, w wyniku czego białko ulega fragmentacji do podstawowych „cegiełek”, tj. proteaz, polipeptydów, peptydów oraz aminokwasów.

 

 

Stosunkowo najkorzystniejsza jest hydroliza enzymatyczna, bowiem nie niszczy ona żadnych aminokwasów w procesie przetwórczym. Wadą tej metody jest powolność tego procesu i długi czas w jakim odbywa się depolimeryzacja białka. Zastosowanie hydrolizy enzymatycznej stwarza jednak ogromne możliwości modelowania właściwości funkcjonalnych białek przez dobór enzymu, warunków i czasu jego działania. Znając sekwencje aminokwasowe różnych białek i skład peptydów oraz dobierając odpowiednie endopeptydazy, producenci opracowują różne metody otrzymywania hydrolizatów o określonych właściwościach. 

 

Hydrolizaty białkowe cechują się najwyższą zawartością białek i wartością biologiczną. W ten sposób powstaje produkt, który staje się źródłem białka pochodzenia zwierzęcego lub roślinnego pociętego enzymatycznie (jakby wstępnie strawionego) o łatwiejszej przyswajalności, a więc i mniej obciążającego metabolizm zwierzęcia. Ponadto w wyniku usunięcia substancji uznanych za zbędne, zmniejsza się ryzyko wywołania czynnika alergizującego. I w zasadzie: czym dłuższy będzie proces przetwórczy, tym mniejsze będzie prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanej reakcji alergicznej.

 

Nadrzędnym celem modyfikacji białek przeznaczonych do celów żywieniowych jest uzyskanie preparatów o wysokiej koncentracji białek, podwyższonej wartości, korzystnych właściwościach funkcjonalnych, zredukowanym poziomie substancji przeciwżywieniowych lub szkodliwych, przy jednoczesnym zachowaniu lub podwyższeniu wartości odżywczej. Należy podkreślić, że tego typu preparaty (hydrolizaty) są drogie, dlatego też stosowane są w karmach dla psów w ograniczonym zakresie. Na razie widuje się je najczęściej w produktach przeznaczonych dla zwierząt z problemami trawiennymi i alergiami.

 

Teoria wykorzystywania zhydrolizowanych białek w karmie dla zwierząt domowych opiera się na idei bazującej na tym, że w momencie podzielenia białka na malutkie składniki, nie będzie ono dłużej rozpoznawane przez układ odpornościowy psa jako alergen. Dlatego jeśli pies jest uczulony na przykład na kurczaka, jego ciało może nie reagować na zhydrolizowanego kurczaka, ponieważ nie rozpozna ono tego składnika jako szkodliwego alergenu. Teoretycznie rzecz biorąc, pies może być karmiony tym samym białkiem, na które jest uczulony, ale bez reakcji alergicznej, bo zostało ono odpowiednio przetworzone.

 

Jednak, to co na pierwszy rzut oka może wydawać się przekonujące, ma w rzeczywistości wiele wad. Karma dla psów zawierająca zhydrolizowane białka nie jest żadnym cudownym lekarstwem na alergie pokarmowe, tak jak jest często przedstawiana.

 

Po pierwsze: bardzo często mikrocząstki zawarte w białku są niszczone podczas procesu hydrolizy, co obniża wartość takiego białka. Aminokwasy działają synergistycznie (współzależnie) w organizmie. Uszkodzenie niektórych aminokwasów może sprawić, że inne, nieuszkodzone aminokwasy, będą bezużyteczne.

 

Po drugie: wraz ze zmniejszaniem rozmiaru cząsteczek białka pojawia się też gorzki smak, który skutecznie zniechęciłby zwierzę do jedzenia takiego produktu. Krótko pisząc: aby pies był skłonny zjeść taki produkt, musi być on agresywnie dosmaczony. Tu w grę mogą wchodzić już różne substancje wzmacniające smak i zapach.

Po trzecie: należy zauważyć, że uzyskanie takich hydrolizatów pociągają za sobą niemałe koszta. Toteż pozyskanie najwyższej klasy hydrolizatów pochodzących z mięs gatunkowych (na przykład kurczaka) nie jest tanie. Stosowanie takich produktów w karmach dla zwierząt zwyczajnie nie jest dla producentów opłacalne. Zdecydowanie częściej hydrolizaty pozyskiwane są z gorszych białek pochodzenia roślinnego.

 

Doskonale wszyscy wiemy, że cena wielokrotnie dyktuje formułę produktu, dlatego też o wiele częściej można znaleźć w składach karm hydrolizaty bez przypisanego konkretnego źródła pochodzenia, Są one określane, jako: izolowane białka roślinne L.I.P., czy hydrolizowane białka zwierzęce. W obrębie swojego źródła mogą być pozyskane ze wszystkiego - produktów ubocznych, piór, kukurydzy, soi czy grochu. Czy nie zastanawia Was prawdziwy cel angażowania tak kosztownej technologii do przetwarzania składników cieszących się złą sławą?

 

Po czwarte: należy dodać, że dzięki sztucznemu podziałowi białek zawartych w pokarmie, organizm psa zostaje zwolniony z pracy, za którą podczas trawienia odpowiedzialne są specjalne enzymy. Hydrolizaty cechują się doskonałą wchłanialnością, która powoduje szybka aktywację procesów trawiennych, a nie zawsze jest to pożądane.

 

Rozpatrując hydrolizaty białkowe można dojść do wniosku, że jeśli będą one uzyskane z wysokiej jakości produktów, to przy alergiach mogą one stanowić jakieś rozwiązanie. Jednak biorąc pod uwagę zaawansowany proces przetworzenia karmy bazującej na hydrolizatach nasuwa się pytanie: ile w takim produkcie jest jeszcze żywności w żywności? I jak blisko nam do francuskiej komedii „Skrzydełko czy nóżka”... na samą myśl nie jest jednak nam do śmiechu...

 

Jeśli nawet miałyby to być produkty przyszłości i dajmy na to mogłyby być alternatywą dla zwierząt cierpiących na różne alergie, to ich stosowanie w żywieniu byłoby sensowne. Z drugiej jednak strony cel ten byłby racjonalny, jeśli oprócz tego typu składników, w karmie znalazłaby się odpowiednio dobrana formuła innych komponentów o wysokiej jakości i jak najmniejszym faktorze uczuleniowym. Patrząc jednak na składy współcześnie dostępnych karm, gdzie hydrolizowane białko miesza się z glutenem kukurydzianym i olejem sojowym trudno znaleźć logiczne wytłumaczenie takich zestawień. Dlatego też wybór karm o tego typu składnikach pozostawiamy do indywidualnego rozpatrzenia każdego zainteresowanego.

 

Należy też nadmienić, że karma zawierająca zhydrolizowane białko w rzeczywistości nie zwalcza podstawowych przyczyn alergii, a jedynie ją maskuje. W zasadzie stosując hydrolizaty próbuje się oszukać organizm psa. Przy odrobinie szczęścia taka karma może działać i będzie łagodzić objawy alergii. Jednak karmienie psa karmą bazującą na zhydrolizowanych produktach roślinnych ma niewiele wspólnego z dietą odpowiednią dla tego gatunku.

 

Absolutnie nie jesteśmy fanami takiego podejścia do leczenia alergii pokarmowych. Jeśli pies cierpi na alergię pokarmową, czy nie lepiej jest po prostu zidentyfikować jej przyczynę, a następnie wyeliminować problematyczne białko i zastąpić je alternatywnym źródłem białka uzyskanym z normalnych produktów żywnościowych odpowiednich dla tego gatunku, czyli pochodzenia zwierzęcego? Rynek dosłownie zasypany jest karmami, których formuły bazują na różnych źródłach białka. Psom uczulonym na przykład na kurczaka można zaserwować karmę, w której formule znajduje się królik, wieprzowina czy łosoś.

 

Nasuwa się też kolejne proste pytanie: dlaczego opiekun psa chciałby zamienić dotychczasowo podawaną karmę bazującą na wysokiej jakości białkach pochodzenia zwierzęcego na taką, która podobno jest hipoalergiczna i... zawiera w składzie zhydrolizowaną soję, kukurydzę czy groch? Żaden z tych produktów nie jest odpowiednim składnikiem pokarmowym dla psów, które są względnymi mięsożercami.

 

Z drugiej strony, jeśli nawet ktoś karmił psa karmą z zawartością soi i/lub kukurydzy czy grochu i okazało się, że pies jest na nie uczulony, to po co zawracać sobie głowę i na siłę szukać karmy ze zhydrolizowaną wersją tych produktów? Przecież to jest takie proste. Jeśli pies ma alergię na soję, kukurydzę czy groch, trzeba przestać karmić go tymi produktami pod każdą postacią i należy poszukać dobrych alternatyw białka pochodzenia zwierzęcego.

 

Pióra

 

Czas na kolejną innowację w karmach dla zwierząt domowych… Jesteście gotowi... Mączka z piór. Produkt, który może wkrótce wyjść poza karmy specjalistyczne i stać się częścią składową karm dostępnych w każdym sklepie w Waszej okolicy. Brzmi przerażająco prawda?

 

Jednym z głównych źródeł odpadów keratynowych jest przemysł drobiarski. Pióra zbudowane są w 90% z keratyny i stanowią 5-7% całkowitej masy dorosłych kurczaków. W trakcie procesu przetwórstwa drobiu, pióra są odrzucane, a jako produkt odpadowy przyczyniają się do zanieczyszczenia środowiska.

 

Rozwój przemysłu drobiarskiego na świecie doprowadził do generowania ponad 4 mln ton odpadowych piór rocznie. Stany Zjednoczone wytwarzają połowę tej ilości. Średniej wielkości ferma w Polsce generuje ok. 7 ton pierza kurzego w ciągu doby. W skali kraju rocznie wytwarzane jest 8000-9000 ton tego odpadu!!!

 

Do niedawna pióra były drogim produktem końcowym przetwarzania drobiu, które można było zutylizować tylko na jeden z trzech sposobów - przetworzyć odpadowe pióra na niskoodżywcze pasze dla bydła (o wartości odżywczej takiego produktu decydują zawarte w nim aminokwasy, takie jak metionina i histydyna. Ilość ich maleje wraz z wiekiem drobiu), sprzedać firmom produkującym nawozy lub płacić całkiem niemałe pieniądze za możliwość składowania ich na wysypiskach śmieci...

 

 

Pióra zbudowane są w 90% z keratyny. Keratyna posiada trójwymiarową budowę włóknistą o charakterze hierarchicznym. Składa się z małych nanometrycznych aminokwasów, które polimeryzują w znanej sekwencji do masy cząsteczkowej białka rzędu 10-100 nm. Masa cząsteczkowa keratyny z piór wynosi ok. 10 500 Da. Zawartość cysteiny/cystyny w sekwencji aminokwasów wynosi 7%. Zgodnie z sekwencją aminokwasów, keratyna posiada w swojej strukturze ok. 40% hydrofilowych oraz 60% hydrofobowych grup chemicznych. Cząsteczki białek mogą gromadzić się w strukturę alfa-helisy, beta-harmonijki lub losową, nieuporządkowaną makrostrukturę. Włókna keratynowe piór składają się z 41% alfa-helisy, 38% beta-harmonijki oraz 21% losowych struktur.

 

Keratyna charakteryzuje się wysoką stabilnością, dzięki występowaniu wiązań międzycząsteczkowych pomiędzy polarnymi i niepolarnymi kwasami aminowymi, oraz słabą rozpuszczalnością spowodowaną obecnością wiązań S-S pomiędzy kwasami cysteinowo-aminowymi. Keratyna charakteryzuje się także wysoką zawartością takich aminokwasów, jak: alanina, glicyna, seryna, walina, a także posiada w swojej strukturze mniejsze ilości lizyny, metioniny i tryptofanu. Największą zawartość, od 7-12%, stanowią cystyna i cysteina - są to aminokwasy zawierające siarkę.

 

Ze względu na nierozpuszczalność w wodzie oraz ograniczoną ilość dostępnych metod ekstrakcji i przetwarzania, keratyna (jako źródło białka) wykorzystywana była w bardzo wąskim zakresie. Keratyna jest bardzo odporna na proteolizę. W ubiegłych dekadach podejmowano liczne próby wykorzystania mączki z piór jako dodatku do żywności dla zwierząt, ale opublikowane badania już w latach 80. XX wieku wykazały, że mączka z piór ma „niską wartość odżywczą” jako składnik paszowy, ze względu na jej niestrawność i wygórowane koszty proponowanych metod przetwarzania!!!

 

Mączka z piór lub „FM”, jak się ją fachowo nazywa w branży, była stosowana jako nawóz (zawiera do 12% azotu, który jest organicznym źródłem azotu dla roślin) na długo przed tym, zanim zaczęto ją wykorzystywać jako dodatek paszowy dla zwierząt hodowlanych, a potem także jako dodatek paszowy dla zwierząt towarzyszących. Mączka z piór cechuje się wysoką zawartością białka, ale ma jeden - istotny - feler... jest niestrawna, chyba że w bardzo zaawansowany i drogi sposób zostanie przetworzona. 

 

W celu zwiększenia dostępności aminokwasów wymagana jest obróbka termochemiczna keratyny zawartej w piórach. Ta obróbka obejmuje zastosowanie podwyższonych temperatur i ciśnień w połączeniu z roztworem alkalicznym lub kwasowym. Efektem tego jest mączka z piór o znacznie wyższej strawności (co najmniej 75%) w porównaniu z piórami (5%). Mączka z piór, co prawda ma wysoką zawartość białka (około 82% suchej masy), ale z gorszą jakością białka w porównaniu z piórami, z powodu zniszczenia termo labilnych aminokwasów. Po obróbce termochemicznej produkt z piór może zawierać do 65% wilgoci. Dlatego obróbka końcowa zwykle obejmuje filtrację, suszenie, mielenie i przesiewanie. Produkt końcowy (mączka z piór) musi zawierać około 8% wilgoci, aby zagwarantować jego trwałość i możliwość zastosowania jako składnik w paszach dla zwierząt lub karmie dla zwierząt.

 

Ale to jeszcze nie wszystko. Badanie przeprowadzone w 2012 roku przez K.E. Nachmana i współ. wykazało, że mączka z piór przyczynia się do narażenia ludzi na kontakt z nieorganicznymi formami arsenu, niezależnie od tego, czy jest to pasza dla zwierząt czy nawozy wykorzystywane w ogrodnictwie. Długotrwałe narażenie na nieorganiczny arsen może prowadzić do przewlekłego zatrucia arszenikiem. Dodatkowo może on powodować nowotwory i zmiany skórne. Jest on również związany z chorobami układu krążenia i cukrzycą. Narażenie w okresie płodowym i wczesnym dzieciństwie jest także wiązane z negatywnym wpływem tego pierwiastka na rozwój płodu, a później dzieci.

 

Ponadto prowadzone analizy mączek z piór przez tego samego autora i współ. w USA pokazały, że zawierają one różnorodne leki, które były stosowane w procesie produkcyjnym drobiu i odłożyły się w piórach. Wykryto m.in. antybiotyki takie jak: fluorochinolony, które zostały zakazane, ale nadal są zawarte w zapasach żywności, a także inne leki: przeciwhistaminowe, grzybobójcze, norgestimat hormonu płciowego i kofeinę. Badane próbki mączki importowanej z Chin były najbardziej zanieczyszczone.

 

Mączki z piór wykonane z zanieczyszczonych piór i stosowane jako nawóz, bądź składnik paszowy w dietach zwierzęcych lub w dowolnych zastosowaniach w systemach produkcji żywności stanowią potencjalne źródło zanieczyszczenia różnymi formami arsenu i pozostałościami różnych leków, które mogą rozprzestrzeniać się na ludzi i inne gatunki zwierząt. Szczególnie niepokojący wydaje się fakt, że zarówno arsen, jak i część z tych leków może kumulować się w organizmach zwierząt spożywających produkty z zawartością zanieczyszczonej mączki z piór, co w aspekcie długoterminowym może niekorzystnie odbić się na ich zdrowiu.
 

W 2000 roku pojawiły się pogłoski, że producenci karm dla zwierząt domowych, którzy używają mączek z kurczaka i drobiu jako podstawowego źródła białka w formułach swoich produktów, mogą znacznie obniżyć koszty produkcji karm, jeśli zamiast nich, zaczną stosować nowy składnik - mączkę z piór. Niemiecki producent Goldmehl, opatentował nową metodę przetwarzania mączki z piór, która może być wykorzystana przez przemysł produkujący karmy dla zwierząt domowych.

 

Firma przekonywała zainteresowanych, że ich metoda wpłynie na podwyższenie „oceny kału” podczas prowadzonych prób żywieniowych. Ocena kału odnosi się do jakości kału psów karmionych dietą opartą na określonym składniku paszowym. W przypadku mączki z piór, włączenie ponad 9% FM do suchej masy pokarmu sprawiło, że psy miały wynik próby kałowej równy „1” - przemysłowy skrót oznaczający wybuchową, wodnistą biegunkę!!!

 

Natomiast opatentowana przez Goldmehl formuła „mączki z piór” umożliwia producentom uwzględnienie nawet 14% tego składnika w formule karmy, przy zachowaniu „akceptowalnych” wyników próby kałowej. Tu zwrócilibyśmy uwagę na słowo „akceptowalnych”, czyli w sumie jakich? Bo to już nie zostało doprecyzowane....

 

Pomimo postępów i publicznych zapewnień firmy Goldmehl, mączka z piór nie stanowiła realnego składnika karm dla zwierząt domowych aż do 2013 roku, kiedy to Keith Levy, prezes Royal Canin USA, przyznał w wywiadzie dla magazynu Forbes, że firma Royal Canin poświęciła dziesięć lat na opracowanie formuły karmy dla zwierząt domowych, w której jako główne źródło białka będzie można wykorzystywać mączkę z piór.

 

Kampania reklamowa ruszyła. Mączka z piór przedstawiana była jako jedna z lepszych alternatyw białka dla zwierząt domowych. Na jakiej podstawie wyciągnięto takie wnioski? Producent mączki z piór (firma GoldMehl) przeprowadził siedmiodniową próbę strawności u psów. Firma stwierdziła, że ​​strawność mączki z piór była porównywalna do strawności zwykłej mączki z drobiu. Uwaga: ta próba karmienia trwała tylko siedem dni. Czy siedem dni może upoważniać do formułowania takich wniosków? Bez wody też można przeżyć siedem dni. Czy to oznacza, że możemy pić ją raz w tygodniu?


Na terenie USA stowarzyszenie A.A.F.C.O. odpowiada za zdefiniowanie wszystkich składników żywności dla zwierząt. W przypadku karmy dla zwierząt domowych „mączka z piór” nie ma (jak dotąd) oficjalnej definicji. Jest za to podobny składnik zdefiniowany przez A.A.F.C.O. - „Hydrolizowana mączka z piór”. Produkt ten wytwarzany jest ze świeżego pierza drobiowego w procesie hydrolizy, suszenia termicznego, mielenia i chłodzenia. Hydrolizowanie/wstępne trawienie piór przed suszeniem, rozbija wiązanie białkowe w surowcu i czyni ten posiłek strawnym. Produkt musi cechować nie mniej niż 75% zawartości surowego białka, które musi być strawne (próbki trawione przy zastosowaniu pepsyny).

 

Tym sposobem odpad, który powinien skończyć na śmietniku, bądź co najwyżej w ogródku jako nawóz, zyskał miano składnika żywieniowego dla zwierząt domowych. Bez względu na to jak bardzo „opłacalne” jest przerabianie piór na karmę dla zwierząt domowych, naszym zdaniem, pióra nigdy nie powinny być wykorzystywane do żywienia zwierząt domowych.

 

Ilość białka potrzebna zwierzętom zależy od ich stylu życia i etapu życia. Jednak zapewnienie odpowiedniej wartości procentowej białka w karmie to nie wszystko. Gdzie w tym wszystkim jest sama jakość białka? Czy składniki mączki z piór przyniosą korzyści zwierzęciu, które je spożywa, czy może jedynie ich zastosowanie jest korzystne dla kieszeni dostawców składników i producentów karmy dla zwierząt domowych? Białko w odpowiednio spreparowanej mączce z piór można uczynić strawnym, ale niekoniecznie będzie ono biodostępne. Biodostępność lub wartość biologiczna (BV) składnika odżywczego jest miarą jego przydatności dla komórek organizmu.

 

Na przykład jaja mają wartość biologiczną równą 100%, co oznacza, że ​​wszystkie aminokwasy w jajku są przydatne dla organizmu. Soja ma BV około 55%, co oznacza, że ​​45% białka w soi kończy jako produkt uboczny we krwi, który nerki będą musiały odfiltrować. A pióra? Pióra mają 0% biodostępności, więc chociaż można je strawić w procesie hydrolizy, nie mogą być one wykorzystywane przez organizm zwierzęcia na poziomie komórkowym.

 

Ponadto wiele aminokwasów obecnych w piórach jest uszkadzanych przez ciepło i, jak wiemy, dostępna na rynku karma dla zwierząt domowych (zwłaszcza sucha karma) jest przetwarzana w ekstremalnie wysokich temperaturach. Aminokwasy działają synergistycznie (współzależnie) w organizmie, a uszkodzenie niektórych aminokwasów może sprawić, że inne, nieuszkodzone aminokwasy, będą bezużyteczne.

 

Należy też nadmienić, że mączka z piór składa się przede wszystkim z nierozpuszczalnej keratyny o wysokiej zawartości cystyny. Psy cierpiące na schorzenie genetyczne zwane cystynurią nie mają zdolności przetwarzania cystyny ​​przez nerki. Z czasem cystyna gromadzi się w moczu, co prowadzi do powstawania kryształów, potem większych aglomeratów i w końcu kamieni!!! Właścicielom psów dotkniętych cystynurią lub ras podatnych na tę chorobę lub inne choroby związane z nerkami zaleca się unikanie pokarmów zawierających mączkę z piór. Tymczasem ten produkt znalazł się w karmie dedykowanej psom cierpiącym na alergię pokarmową...

 

Sosna

 

I na koniec rozważań zostawiliśmy sobie prawdziwą wisienkę na torcie. W sumie to powinniśmy napisać sosnę na torcie... Tak, dobrze kojarzycie. Sosna, to takie iglaste drzewo.... Zastanawiacie się, co sosna może mieć wspólnego z karmą dla psów? Już wyjaśniamy. Neil Price z USA rozpoczął badania nad węglowodanami bogatymi w błonnik w 2007 roku. Współpracował wówczas z jednym z teksańskich producentów tarcicy, płyt pilśniowych i innych produktów z drewna pozyskiwanego z sosny często nazywanej „południową żółtą sosną”. W stanach leżących na południu USA określenie „żółta sosna” dotyczy Sosny długoigielnej (Pinus palustris Mill), Sosny krótkoigielnej (Pinus echinata Mill), Sosny Elliotta (Pinus elliottii Engelm.) lub Sosny taeda (Pinus taeda L.).

 

Jego zainteresowanie wzbudziły węglowodany hemicelulozowe - czasami nazywane „cukrami drzewnymi”, które były uzyskiwane z odpadów drzewnych poddawanych działaniu ciepła, wysokiego ciśnienia i gorącej wody. Firma Temple-Inland tak uzyskaną mieszankę hemicelulozową sprzedawała jako składnik paszowy dla bydła i do innych zastosowań końcowych przez około trzy dekady, zanim zdecydowała się szukać nowych pomysłów na zastosowanie tego produktu.

 

 

Price wykorzystał różne techniki analityczne do badania hemicelulozowych węglowodanów z próbek pochodzących z Temple-Inland's Diboll z Teksasu. Jego analizy prowadzone na mieszaninie hemicelulozowej wskazały na potencjał tych węglowodanów, jako składnika karmy dla zwierząt domowych i utorowały drogę do wspólnych badań z zespołem prowadzonym przez George'a C. Faheya, Jr. z Uniwersytetu w Illinois.

 

W jednym z eksperymentów prowadzonych z udziałem oczyszczonych GGMO (galaktoglukomannanowe oligosacharydy), pozyskanych z południowej sosny żółtej, dodano je w różnych stężeniach, zamiast celulozy dietetycznej, do suchej karmy dla psów. Kontrolne próbki podano sześciu zdrowym psom (samcom). Przeprowadzone badania wykazały, że dodatek GGMO uzyskany z sosny wpłynął korzystnie na florę bakteryjną przewodu pokarmowego, spowodował wzrost stężeń krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych i przyczynił się do obniżenia pH u psów biorących udział w eksperymencie.

 

GGMO pozyskane z sosny jest obecnie głównym składnikiem produktu Previda (dodatek przeznaczony dla producentów pasz dla zwierząt domowych, pasz dla zwierząt akwakultury i innych produktów odżywczych przeznaczonych dla zwierząt). Ekstrakt hemicelulozowy, taki jak ten w produkcie Previda, został również wymieniony jako bezpieczny produkt w rejestrze „złotego standardu” prowadzonego przez A.A.F.C.O., co otwiera drogę do stosowania tego produktu w karmach dla zwierząt domowych.

 

Dlaczego o tym wspominamy? Wydaje się, że logika poszukiwania coraz to wymyślniejszych składników przemysłowych karm dla zwierząt jest następująca: nakarmmy psy silnie przetworzonym krokietem, który powstał na bazie zmodyfikowanych produktów wykreowanych w zaawansowanych procesach technologicznych i/lub produktami ubocznymi, bądź odpadami wydartymi śmietnikom. A gdy ten krokiet wywoła alergię lub przyczyni się do wystąpienia innych problemów trawiennych, to dorzucimy do formuły karmy prebiotyki (na przykład takie uzyskane z kolejnego absurdalnego źródła - wiórów sosnowych), aby zrekompensować niekorzystne oddziaływanie silnie przetworzonej żywności na przewód pokarmowy psa...

 

Reasumując

 

Czy nie przeraża Was to, w którą stronę zmierza przemysł karm dla zwierząt domowych? Czy uważacie, że karmienie psów silnie przetworzonymi składnikami i/lub produktami, które są całkowicie obce temu gatunkowi i nie mieszczą się w ramach potrzeb wynikających z ich natury, a w wielu przypadkach powinny zwyczajnie wylądować na śmietniku jest w porządku? Czy może to uchronić psy przed chorobami, czy wręcz przeciwnie, będzie je tylko wzmagać? Czy nie byłoby prościej i z korzyścią dla psów po prostu przestać karmić je tego typu produktami?

 

W zasadzie można napisać, że jest jeden rażący i niepodważalny powód, dla którego produkty uboczne i odpady pochodzenia zwierzęcego, bądź roślinnego są tak popularne wśród niektórych producentów karm dla zwierząt domowych. Produkty uboczne i odpady pochodzenia zwierzęcego lub roślinnego są po prostu tańsze, niż pełnowartościowe produkty takie, jak: mięso, warzywa, owoce, zioła, zboża. Są stosowane w karmach, ponieważ oszczędzają pieniądze i generują zyski. Nie dlatego, że są bardziej pożywne, bądź zdrowsze dla naszych psów.
 

Z całą stanowczością musimy stwierdzić, że bez względu na to ile pojawi się pochwalnych peanów na temat tych silnie przetworzonych produktów, nikt nas nie przekona do podawania ich naszym psom. Tym bardziej nie widzimy żadnej logiki w karmieniu chorych zwierząt, wymagających szczególnego traktowania, wątpliwej jakości produktami w nadziei, że przyniosą długoterminowe rozwiązanie trapiących je problemów.

 

Jeśli Twój pies cierpi na alergię, nietolerancję, bądź nadwrażliwość pokarmową w pierwszej kolejności ustal źródło problemu, a następnie je wyeliminuj. Poszukując odpowiedniego źródła białek dla swojego psa zawsze możesz zacząć od tych rodzajów białek pochodzenia zwierzęcego, których pies wcześniej nie jadł. Popularnego kurczaka i wołowinę można więc zastąpić wieprzowiną, królikiem czy mięsem egzotycznym. Uczulającą kukurydzę i soję należy w ogóle wyeliminować.

 

Na rynku nie brakuje wysokiej jakości gotowych karm, które powinny spełnić oczekiwania chorego psa bez konieczności sięgania po produkty bardzo dyskusyjne. Istnieje również alternatywa dla gotowych karm w postaci diety B.A.R.F./R.A.W. W tym przypadku łączysz dwa w jednym, ponieważ możesz podać psu odpowiednie dla niego produkty wysokiej jakości i do tego wiesz co on je.

 

Prawidłowo dobrane pożywienie może stanowić formę terapii leczniczej. I my zgadzamy się z tym zdaniem. Jednak wyrażenie PRAWIDŁOWO DOBRANE oznacza dla nas również ODPOWIEDNIO DOBRANE DO POTRZEB GATUNKU I WYMAGAŃ JEDNOSTEK INDYWIDUALNYCH - NASZYCH PSÓW. Rozważenie hydrolizowanego białka (zwykle pochodzącego z genetycznie modyfikowanej soi lub kukurydzy), kurzych piór i wiórów sosnowych, jako super opcji dla chorego psa, jest dla nas nie do zaakceptowania. A dla Ciebie?

 

Opracowała Redakcja Portalu Świat Czarnego Teriera

 

Bibliografia:

- zebrane materiały własne, materiały już opublikowane na stronie Portalu "Świat Czarnego Teriera" oraz:

- Arsenic species in poultry feather meal, Nachman KE i współ., Sci Total Environ. 2012/02/15;

- Dog Food Made From Feathers: A Win-Win for Royal Canin, Forbes 2013;

- Dogs, Pine Trees, and Carbs: Studies Lead to New Pet-Food Ingredient, Agricultural Research magazine. Maj/Czerwiec 2013.

 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768