O Rasie

Pochodzenie

Zdrowie

Żywienie

Psychika

 Szkolenie

Hodowla

Szczenięta

Pielęgnacja

Wystawy

Statystyka

Biblioteka

Ranking

Galeria

Kynologia

Prawo

Pobieralnia

S.O.S

Rozmaitości

Linkownia

 

Tylko nie zagłaszcz go na śmierć...

 

Planowanie, wybór i oczekiwanie to niewątpliwie jedne z bardziej emocjonujących momentów przed finalnym przybyciem szczenięcia do nowego domu. A kiedy się w końcu ten mały, słodki, puchaty szkrab pojawi w domu, cała rodzina traci na jego punkcie głowę... I się zaczyna... głaskanie, przytulanie, ściskanie i trzęsienie nad każdym ruchem szczeniaka. Na dodatek wieść o tym, że rodzina powiększyła się sprawia, że przez dom przemaszerowują pielgrzymki krewnych i znajomych… Przez pewien okres czasu słodki szczeniak stanowi centrum wszechświata. Rodzinny harmonogram zostaje tak opracowany, aby potrzeby szczeniaka (te rzeczywiste i te wyimaginowane przez jego właścicieli) były w pełni zaspokojone. Niestety, w tym całym pędzie do bycia najlepszym opiekunem psa pod słońcem, wielu właścicieli zatraca się i wpada w pułapkę nadopiekuńczości. Czas biegnie, pies rośnie, początkowa fascynacja obrasta nieco kurzem, członkowie rodziny przechodzą do rutyny, znajomi wpadają od czasu do czasu, i to też w całkiem innych sprawach. Z czasem pies, który zwyczajnie został już osadzony w rodzinie, przestaje stanowić centrum jej zainteresowania i... zaczyna się jego dramat...

 

Wszystkie stworzenia instynktownie chronią i opiekują się swoimi dziećmi przez pewien czas. Kiedy tylko potomstwo może samo o siebie zadbać, rozpoczyna swoją podróż po świecie samotnie, pozostawiając za sobą rodziców. Oczywiście w świecie człowieka i zwierząt domowych w pełni od niego uzależnionych, pewne granice uległy przesunięciu a zasady zostały zmienione. Pies domowy spędza swoje życie u boku człowieka. Postrzegany jest jako najwierniejszy przyjaciel człowieka, z którym łączy go nietypowa więź. To sprawia, że wiele osób zatraca się i zaczyna uczłowieczać psa.

 

Większość właścicieli psów twierdzi, że zapewnia swoim psom „wszystko”, co jest im do szczęścia potrzebne. Najlepszą karmę, wygodne posłanie, systematyczną pielęgnację, wspólne spędzanie wolnego czasu, doskonałą opiekę i niekończące się pokłady miłości. Intencje są z pewnością dobre i bez cienia wątpliwości możemy napisać, że każdy chce by jego pies był szczęśliwy. Mały, aczkolwiek istotny szkopuł tkwi w tym, że potrzeby psa postrzegamy przez pryzmat własnych...

 

Chociaż każdy kocha swojego psa i chce go przytulać, rozpieszczać niemal do granic możliwości i chronić przed całym złem tego świata, prawda jest taka, że zwierzę kompletnie nie rozumie, dlaczego traktuje się je w ten sposób. Jeśli będziesz zbyt nadopiekuńczy wobec psa, nie będzie on mógł rozwinąć swoich wrodzonych cech. Roztaczając przesadny „parasol opiekuńczy” nad psem, zwyczajnie nie dajesz mu przyzwolenia na bycie sobą, a przecież nie ma nic złego w byciu psem!

 

Można napisać, że nadopiekuńczość mieści się w kategorii niezamierzonego krzywdzenia psa, jednak przy pogłębionej analizie sytuacji rodzinnej, „sprawca” jawi się także jako ofiara zdarzeń życiowych, które w dużej mierze zadecydowały o kształcie jego osobowości i postępowaniu takim, a nie innym. Jak zatem uniknąć błędów i nie wpaść w pułapkę?

 

Małe szczenię wymaga większej uwagi i ten fakt nie podlega dyskusji. Postaraj się zatem zorganizować sobie kilka dni wolnego, tak aby maluch przywieziony do nowego domu miał towarzystwo. Gospodaruj jednak mądrze wspólnym czasem. Każdy nowy właściciel powinien sobie uświadomić, że pies nie ma umiejętności czytania w naszych myślach. W poznawaniu świata kieruje się instynktami i umiejętnościami wyuczonymi, które w pierwszej kolejności zostały mu przekazane przez matkę i wpojone przez hodowcę.

 

Szczenię potrzebuje czasu, by całkowicie po psiemu poznać nowego właściciela. Pamiętaj, aby na „dzień dobry” nie zalewać malucha niezliczoną ilością pieszczot, czułych słów i objęć. Na spokojnie pozwól mu zapoznać się z Twoim zapachem. Pozwól psiemu nosowi zebrać najcenniejsze informacje i podejmij interakcję wtedy, gdy pies daje wyraźne sygnały, że chciałby być dotykany. Jeżeli szczenię daje do zrozumienia, że głaskanie nie daje mu przyjemności - nie nalegaj!

 

Szczenię po przybyciu do nowego domu powinno dokładnie poznać resztę członków rodziny i otoczenie, w którym przyjdzie mu spędzić resztę życia. Postaraj się jednak, aby każdy z członków rodziny mógł indywidualnie poznać malucha. Grupa rozentuzjazmowanych, pochylających się, klepiących po głowie, wyrywających sobie z rąk z malucha i mówiących podniesionymi głosami obcych ludzi, to zdecydowanie nie jest to, co nowy lokator chciałby przeżyć na wstępie. Poproś członków rodziny, aby usiedli i poczekali aż maluch sam do nich podejdzie i zapozna się z ich zapachem. Z tego samego powodu, przez pierwsze dni, kiedy szczenię oswaja się z nowym domem, nie zapraszaj zbyt wielu gości. Dla nowego członka Twojej rodziny najważniejszy będzie teraz spokój i czas na oswojenie się z nowym środowiskiem. Jeżeli w domu mieszka inny pies, spotkanie z nowym towarzyszem powinno odbyć się na gruncie neutralnym, aby nie doszło do konfliktu.

 

Niezwykle istotne jest określenie pewnych zasad, które w prosty i jasny sposób powinny być wpajane pupilowi, a następnie konsekwentnie egzekwowane. Pierwsze tygodnie szczeniaka w nowym domu to kluczowy czas jego socjalizacji. Doświadczenia, które zdobędzie teraz, będą procentowały przez całe życie. Tylko cierpliwe, serdeczne i konsekwentne nauki mogą w przyszłości zaowocować dobrze wychowanym psem. Zadbaj jednak o to, aby w pierwszych dniach nie przytłoczyć szczeniaka zbyt dużą ilością nowości. Pozwól mu poznawać otoczenie oraz domowników we własnym tempie i nie próbuj go przygniatać swoją nadgorliwością. Szczeniak funkcjonuje trochę jak noworodek, a jego dzień podzielony jest na okresy aktywności i odpoczynku. Jeśli chcesz. aby wyrósł na zdrowego, zrównoważonego psiaka, musisz mu pozwolić na jedno i na drugie.

 

Wskaż miejsce spożywania posiłków. Początkowo szczenię powinno dostawiać pokarm mniej więcej trzy razy na dobę w dawce dostosowanej do jego wieku, wagi, zdrowotności, aktywności i zapotrzebowań rasowych. Z pierwszym karmieniem w nowym domu poczekaj jednak, aż opadną emocje. Jako posiłek podaj psu pożywienie, które otrzymywał w hodowli. Pozwoli to zapobiec ewentualnym sensacjom żołądkowym, które są zazwyczaj nieuniknione przy gwałtownych zmianach pokarmu. Jeśli będziesz chciał przejść na inny rodzaj pokarmu, wprowadzaj zmiany stopniowo. Nie przesadzaj z ilością jedzenia i nie staraj się na siłę karmić psa poprzez przyrządzanie czegoś „niezwykle smakowitego”, co z reguły wiąże się z dokładaniem do miski różnorodnych smaczków, którym daleko do typowego pożywienia, które twój pies powinien spożywać. Może się tak zdarzyć, że szczenię nie będzie chciało jeść, nie wpadaj w panikę! Daj maluchowi 10-20 minut, a następnie zabierz miskę, żeby jedzenie nie czekało aż się namyśli i łaskawie skubnie co nieco z miski. Zabezpiecz jedzenie, tak aby się nie popsuło i po prostu podaj je o następnej porze karmienia. Kiedy stres opadnie, a szczeniak poczuje głód z pewnością zje, to, co masz mu do zaoferowania. Nie próbuj go na siłę zachęcać, dosmaczać jedzenia, karmić z ręki i nie zapewniaj mu całodobowego dostępu do miski z jedzeniem. W ten sposób na dzień dobry wychowujesz sobie wybrednego niejadka. Jeżeli wyrzuty sumienia nie pozwalają ci zjeść własnego posiłku i korci cię, by jednak w wymyślny sposób zachęcić malucha do jedzenia, to pragniemy donieść, że nauka nie zna przypadku, żeby zdrowy pies zagłodził się na śmierć, bo nie smakowało mu jedzenie.

 

Nowy członek rodziny potrzebuje również miejsca do spania i odpoczynku. Swoistego azylu, gdzie zawsze będzie mógł czuć się bezpiecznie. Zapewnij maluchowi taki spokojny kąt. Pisząc „spokojny” nie mamy na myśli miejsca w ruchliwym ciągu komunikacyjnym, pokoju dziecka, czy własnej sypialni. Wybierz niezbyt uczęszczane miejsce w domu i przygotuj legowisko takiej wielkości, na którym pies swobodnie będzie mógł leżeć. Warto poprosić w macierzystej hodowli o jakąś szmatkę, kocyk lub zabawkę przesiąkniętą dobrze znanym maluchowi zapachem matki i rodzeństwa, które będzie można zostawić na nowym posłaniu. Taka drobna rzecz pomoże maluchowi przetrwać pierwsze dni w nowym domu, z dala od matki i rodzeństwa. Jeśli maluch nie załapie od razu, gdzie jest jego posłanie i padnie tam gdzie stał, nie targaj go do nowego posłania, nie poprawiaj, nie podsuwaj pod grzbiet kocyka, nie przykrywaj... tylko daj odpocząć tam gdzie zasnął. Na naukę komendy „na miejsce” jeszcze przyjdzie czas.

 

Pierwsze noce szczeniaka w nowym domu mogą być stresujące nie tylko dla niego, ale również dla Ciebie. Maluch, oddzielony od matki i rodzeństwa, najprawdopodobniej będzie tęsknił i piszczał. Musisz się przygotować, że podczas pierwszych nocy nowy domownik może łazikować po domu, popiskiwać i z pewnością będzie Cię budził. Pamiętaj jednak, że jest to normalna kolej rzeczy. Proces adaptacyjny, przez który maluch musi przebrnąć. Nadmierne zainteresowanie, przytulanie, gorliwe głaskanie i użalanie się nad maluchem może przynieść efekt odwrotny do oczekiwanego. Szczenię szybko przekona się, że w ten sposób może na Tobie wymusić określone zachowania. Pamiętaj też, aby nie brać piszczącego malucha do swojego łóżka. Szybko uzna, że to właśnie ono jest jego właściwym posłaniem i potem będzie Ci bardzo trudno przekonać go, że jest w błędzie.

 

Przed Tobą kolejne duże wyzwanie. Nauka czystości. Bardzo typowym i często popełnianym błędem jest chaotyczne zabieranie szczenięcia na spacer kilkanaście razy na dobę „tak na wszelki wypadek”, albo wręcz przeciwnie - pozwalanie maluchowi na beztroskie załatwianie się gdzie popadnie, bo przecież taki malutki i nie rozumie. Maluchy mają to do siebie, że nie potrafią jeszcze zapanować nad pęcherzem, a ekscytacja nowym miejscem może sprawić, że sytuacja wymknie się spod kontroli. Nie mamy wątpliwości, że może się zdarzyć jakaś domowa wpadka. W jasnym i krótkim komunikacie przekaż szczenięciu, że załatwianie swoich potrzeb w domu jest niepożądanym zachowaniem. Trening czystości jest niezbędny i u jednych potrwa kilka dni, u innych kilka tygodni. Zasady są zawsze te same: wychodzimy na spacer po każdym posiłku, po zabawie, rano zaraz po przebudzeniu i wieczorem bezpośrednio przed snem. Dzięki temu można u malucha wyrobić odpowiednie nawyki. Z czasem przerwy pomiędzy kolejnymi spacerami będzie można wydłużać aż do osiągnięcia pożądanego kompromisu (minimum trzy wyjścia - z jednym dłuższym spacerem - na zewnątrz w ciągu doby). Jeśli pracujesz i nie możesz zapewnić maluchowi wystarczającej ilości spacerów w okresie nauki, wyznacz na toaletę jedno miejsce, które powinno być odpowiednio zabezpieczone (np. podkłady do nauki sikania) i regularnie sprzątane. Brak treningu, pozwalanie na załatwianie się gdzie popadnie, to prosta droga do wychowania psa, który nie będzie potrafił zachować czystości w domu.

 

Jako opiekun psa musisz również zadbać o właściwą socjalizację malucha z innymi ludźmi i psami. Napisaliśmy już o tym wyżej, ale wspomnimy raz jeszcze - wczesny okres socjalizacji szczenięcia rozpoczyna się mniej więcej z jego przybyciem do nowego domu (8 tydzień życia). Niestety, okres ten pokrywa się ze szczepieniami, a to oznacza, że pies w tym czasie ma obniżoną odporność i większość osób zaleca kwarantannę w celu uniknięcia potencjalnego ryzyka narażenia malucha na zakażenie jakąś chorobą wieku szczenięcego. Dodatkowo między 8 a 11 tygodniem następuje faza lęku. To oznacza, że dotąd odważne szczenię zaczyna się bać wielu rzeczy! I to właśnie w tym krytycznym okresie ważne jest, aby pupil zaznajamiał się z nowymi wyzwaniami, poznawał nowych ludzi i asymilował się z przedstawicielami własnego gatunku. W zasadzie można uznać, że gorzej już być nie może. Osoby o skłonnościach nadopiekuńczych potrafią przetrzymywać maluchy tygodniami w domu bez wychodzenia na spacery. Jeszcze inni wzbraniają się przed jakimikolwiek kontaktami z innymi zwierzętami i/lub zabraniają interakcji malucha z obcymi osobami. I to wszystko w źle pojmowanej trosce o zdrowie ich podopiecznego. W efekcie, na własne życzenie, chowają małego dzikuska, który w przyszłości może irracjonalnie reagować na wszystkich i wszystko. Konieczność kwarantanny po szczepieniu powoduje niewątpliwe straty w procesie socjalizacji malucha, dlatego należy wypracować kompromis pomiędzy izolowaniem szczenięcia od źródeł zarażenia, a koniecznością socjalizacji i poznawania otoczenia. Warto kierować się zasadą, że lepsza od ilości jest po prostu jakość. Malucha nie należy izolować od przedstawicieli swojego gatunku, wręcz przeciwnie, w okresie obniżonej odporności warto zadbać o to, by szczenię miało kontakt z przedstawicielami swojego gatunku, ale należy dołożyć wszelkich starań, aby były to psy znajomych, których status szczepień jest w pełni znany. Najlepszą formą socjalizowania szczenięcia są wspólne spacery ze spokojnymi dorosłymi psami, podczas których zwierzaki wspólnie eksplorują otoczenie, a maluch może od zrównoważonych kolegów uczyć się prawidłowych zachowań. Nie mniej istotny jest wybór samego terenu. Życie psa, szczególnie w mieście, wiąże się z wieloma ograniczeniami. Ale i w takim przypadku sytuacja nie jest całkowicie beznadziejna, bo omijając osiedlowe, najbardziej zatłoczone skwerki, można zdecydować się na mniej uczęszczane zakątki miasta.

 

Nadopiekuńczość może się objawiać także próbą ochronienia psa przed wszelkimi zagrożeniami tego świata. Niestety, wielu właścicieli przejawia zapędy trzymania szczenięcia pod kloszem, bo tylko tak wg nich mogą zapobiec różnorodnym niebezpieczeństwom. W efekcie maluch chowany jest w sterylnych warunkach, żeby tylko nic mu nie zaszkodziło, brany na ręce wtedy, gdy nie ma przeciwwskazań, aby przemierzał świat na swoich łapach i chroniony przed kontaktem z innymi w obawie przed doznaniem wyimaginowanej krzywdy. Tymczasem, chronienie szczenięcia przed zupełnie niegroźnymi, naturalnymi dla jego wieku eksperymentami, hamuje jego rozwój ruchowy i poznawczy. Zadaniem opiekunów jest stworzenie szczeniakowi takich warunków, żeby w sposób kontrolowany uczył się samodzielności, doświadczał nowych doznań, wchodził w kontakty z innymi ludźmi oraz zwierzętami i nie bał się otaczającego go świata. Skutki nadmiernej opieki nie dają na siebie długo czekać. Czworonogi wychowywane pod parasolem ochronnym nie nadążają za rozwojem społecznym rówieśników. Nadmierna opiekuńczość sprawia, że pies nie ma możliwości rozwijania prawidłowych instynktów. Przesadnie troskliwi właściciel przyczynia się więc do tego, że jego pupil staje się bardziej podatny na krzywdę i niepowodzenia. A to już prosta droga do frustracji i związanych z tym wszystkich problemów...

 

Drodzy Czytelnicy: to my jesteśmy opiekunami zwierząt domowych i to od nas zależy jak je wychowamy. Musimy pamiętać, że psy mają własne potrzeby, swój sposób odczuwania i rozumienia świata. Pies, w stosunku do którego jesteśmy nadopiekuńczy, często bywa rozpieszczony do granic możliwości i ma braki w podstawowym wychowaniu. Pomija zasady i robi to co chce. Z czasem to co wydaje się niegroźne, niewinne i zabawne, staje się uciążliwe i niebezpieczne bo.... przestaje dotyczyć małego szczenięcia, a dorosłego, dużego psa... Nadopiekuńczość może być więc w skutkach tak samo niebezpieczna jak ignorancja. Postaraj się zatem zachować umiar i zawsze kieruj się zasadą złotego środka.

 

materiał opracowany przez Redakcję Portalu Świat Czarnego Teriera

 

 

Copyright by Świat Czarnego Teriera. All Rights Reserved.

Kopiowanie ze strony zdjęć, grafiki, treści i innej zawartości Portalu Świata Czarnego Teriera, bez zgody właściciela jest zabronione.

Projekt i wykonanie Narodziny Gwiazdy

Stronę najlepiej oglądać w rozdzielczości 1024 x 768